poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Elizabeth Arden Pure Finish Mineral Bronzer review

Ostatnio były same lekkie tematy, 
więc na dobry początek tygodnia,
kawałek solidnej, starej recenzji.
Przedstawię wam kosmetyk, który raczej nie jest znany,
ponieważ jak już nie raz wspominałam,
Elizabeth Arden nie reklamuje się zbyt często.
Taka polityka firmy.
Ale mają kilka dobrych produktów z którymi warto się zapoznać.
Na pewno wiele innych recenzji pojawi się na moim blogu.


Last time were only light topics
so for a good start of the week,
a piece of good, old review.
Cosmetic presented to you, is not known so much,
as I has been mentioned more than once,
Elizabeth Arden is advertising not too often.
Policy of the company.
But they do have some good products that are worth a look.
Certainly a number of other reviews will appear on my blog.




OPAKOWANIE:
Jest "niestety" jednym z wielu powodów dla których lubię ten kosmetyk.
Ach, ta moja gadżeciarska dusza...
Jest bardzo solidnie wykonane, na zatrzask,
dzięki czemu nie ma możliwości, aby się nam przypadkowo otworzyło.
Posiada wbudowane lusterko w pokrywce,
dzięki czemu jest bardzo poręczne,
jeśli chcemy poprawić makijaż w ciągu dnia.
Do bronzera dołączony jest mały, rozkładany pędzelek,
właśnie na takie okazje.
No i najważniejsza część, bronzer "strugamy", jak kredkę,
co mi akurat bardzo się podoba.
Duży pędzel, który został specjalnie zaprojektowany do tego kosmetyku,
możemy kupić osobno.
Próbowałam użyć kilku innych, 
ale muszę przyznać, że jednak ten sprawdza się najlepiej.


PACKING:
It's "unfortunately" one of the many reasons why I like this cosmetic.
Ah, my gadget soul...
It is very well made, the latch
so there is no possibility that we accidentally opened.
It has a built-in mirror in the lid,
so it is very handy,
if you want to improve your makeup during the day.
Bronzer comes with a small, folding brush,
just for such an occasion.
Well, the most important part, bronzer "surfacing" as crayons,
what I just absolutely love.
Large brush that has been specially designed for the cosmetic,
can be purchased separately.
I tried to use some other,
but I must admit, this one works best.






DZIAŁANIE:
Jest to bronzer mineralny, w związku z czym, nie obciąża skóry,
nie blokuje porów.
Dzięki czemu, bardzo dobrze sprawdza się latem,
stosowany na gołą skórę, bez makijażu.
Utrzymuje się na twarzy praktycznie cały dzień.
Pokrycie jest niezbyt pełne, 
ale to w końcu produkt mineralny.
Nie jest matowy, posiada w sobie świecące drobinki,
chociaż na skórze nie jest to zbyt widoczne. 


ACTION:
It's a mineral bronzer, therefore, doesn't burden the skin,
doesn't block pores.
So, works very well in the summer,
used on bare skin without makeup.
Stays almost the whole day.
Coverage is medium,
but that it's in the end mineral product.
It's not dull, it's a bit of glowing,
although on the skin is not too visible.



MOJE WRAŻENIA:
Używam go już jakiś czas i jestem naprawdę bardzo zadowolona.
Kiedy skończy mi się to opakowanie, na pewno kupię następne.
Jeśli tylko będzie w ofercie, 
bo jest to kosmetyk sezonowy
i nie jest dostępny w okresie zimowym.
Lubię go przede wszystkim za to, że jest kosmetykiem mineralnym
i nie ukrywam, że także przez opakowanie, bądź jeśli ktoś woli formę użytkowania.
Jest to produkt sprawdzony przeze mnie
 i mogę go z czystym sumieniem polecić każdemu.


MY IMPRESSIONS:
I use it for a while now and I'm very happy with it.
When I finished this pack I will definitely buy another.
If they will be in the offer,
because it's a seasonal cosmetic
and certainly not available in the winter.
I like it mostly for the fact that it's a mineral bronzer
and I admit that even the packaging, or if you prefer a form of use.
The product is tested by me
  and I can highly recommend it to everyone.




12 komentarzy:

  1. heh dziś rozmawiałam z Pati o bronzerze właśnie, przemawia do mnie, że to minerał, no i to śliczne opakowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowanie jest raczej niecodzienne, jak na bronzer, to fakt :) Poza tym, prawie go nie czuć na twarzy, jest bardzo lekki, jeśli wiesz co mam na myśli.

      Usuń
    2. szukałam go na truskawce, ale nie mają akurat. jaka cena pi razy oko??

      Usuń
    3. Jeśli dobrze pamiętam, to u mnie kosztuje około 38 euro. Ale wiem, że w Stanach jest tańszy.

      Usuń
  2. dla mnie numer jeden i absolutnym luxusem jest balsam do ciala elizabeth arden honey drops body cream. pisalam juz o nim. wydyje mi sie ze kiedys w tk maxx widzialam jakas kolorowke tej firmy. napewno godna uwagi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz o tym? :)
      http://nothingbutbeauty7.blogspot.ie/2012/02/my-body-care-routine.html

      Uwielbiam go, niestety, tak jak napisałam w poście, zbyt drogi do codziennego użytku :(
      Poza tym, zastanawiam się kiedy o nim wspominałaś, bo czytałam chyba wszystkie Twoje posty i jakoś nie mogę sobie przypomnieć... Cóż, starość nie radość ;)

      A kolorówka z tej firmy nie rzuca na kolana, bo skupiają się bardziej na pielęgnacji, ale kilka rzeczy mają naprawdę niezłych. Za niedługo napiszę o różach, których chyba nigdy nie porzucę :)

      Usuń
  3. your blog is amazing!

    http://bubblemylicorice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. zastanwialam sie jak mozna cos zastrugac w takim opakowaniu, i az sie zdziwilam :) bardzo ciekawe rozwiazanie :) ja mialam balsam ea i bylam mega zadowolona, teraz mam zamiar kupic jakies cienie :):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam akurat kilka cieni, ale mogę Ci w szczególności polecić jeden kolor, jeśli lubisz fioletowe odcienie. Pasuje i do blondynki i do brunetki, jest moim zdaniem bardzo uniwersalny. Jutro postaram się go znaleźć i podam Ci nazwę, bo nie pamiętam, a jest już zbyt późno na szukanie :)

      Usuń
  5. mnie to struganie nie przekonuje wydaje mi sie ze byloby z tym duzo balaganu w moim wypadku;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wbrew pozorom, bałaganu nie ma wcale. Pędzelek wchodzi tam cały i przez to nic się nie marnuje. A jak nie chcesz go zużyć zbyt dużo za jednym zamachem, to po prostu strugasz mniej.

      Usuń