poniedziałek, 9 lipca 2012

MILANI Baked Blush review, czyli najlepszy kandydat do I miejsca

Na pewno pamiętacie wypiekany róż, 
który dostałam w swoim blogowym boxie... KLIK
Oficjalnie wszem i wobec ogłaszam, że wysunął się na pozycję I
na liście ulubionych.
Jest to najbardziej "gadżeciarski" róż, 
jaki kiedykolwiek miałam i przy tym najlepszy.
I tak naprawdę ciężko mi jest powiedzieć, czym mnie tak urzekł...
Ale może spróbuję.
Przede wszystkim swoją teksturą. 
Róż wypiekany jest zupełnie inny od zwykłego.
Taki... mięciutki. 
Nakładanie go palcem to czysta przyjemność, czego oczywiście nie robimy :)
Opakowanie nie jest złe, 
ale też nie powala na kolana w porównaniu z wieloma innymi.
Za to kryje w sobie malutki sekret, czyli lusterko i mini pędzelek.
Zdaję sobie sprawę, że wiele róży też tak ma, szczególnie tych z wyższej półki
 ale ten jakoś mi się najbardziej podoba ze wszystkich.
Nosi się go fantastycznie.
Jest najbardziej trwały ze wszystkich, jakie dotąd miałam. 
Tak jak nałożyłam go rano, tak 11 godzin później wyglądał dokładnie tak samo.
Aż sama byłam zaskoczona trwałością.
Mój ma piękny, naturalny odcień pomarańczy, takiej opalonej pomarańczy
i doskonale komponuje się z moją karnacją.
Na mojej dłoni nie jest tak widoczny, bo z przyczyn wyższych jestem blada,
jak córka młynarza, ale zapewniam was, 
że na twarzy, po nałożeniu na podkład,
wygląda doskonale.
Postaram się zrobić niedługo zdjęcia jakiegoś makijażu z jego użyciem, 
tylko najpierw muszę wykombinować, jak dobrze zrobić ujęcia,
bo nie lubię marnych zdjęć :)
Podsumowując, 
róż pierwsza klasa
 i z czystym sumieniem polecam go każdemu.
Yokosiu, dziękuję po raz kolejny :)


You surely remember baked blush, 
which I received in my blog box... CLICK
Officially, all and sundry to announce that moved into the positions I
the favorites list.
This is the most 'cool ' blush I've ever had
and the best one.
It's very hard for me to say what captivated me so much...
But I can try.
First of all, texture.
 Baked blush is quite different from the ordinary.
So... soft.
Applying it with your finger is a pleasure, which of course we won't do :)
Packaging is not bad,
but didn't knock on the knee when compared with many others.
Hides a little secret, the mirror and mini brush.
I realize that many of the blushes also, especially those from a top shelf
  but somehow I like this one the best.
Wears it fantastic.
It's the most durable of all I've ever had.
Just as I put on in the morning, 11 hours later looked exactly the same.
I was impressed by the durability.
My has a beautiful, natural shade of orange, the tanned orange
and perfectly match with my skin tone.
On my hand is not so visible, because of the reasons from the "top", 
my skin is so pale,
 but I assure you that in the face, after applying foundation,
looks great.
I will try to do some make-up with it soon,
but first I need to figure out how to make good shots,
because I don't like lousy pictures :)
In summary, 
blush the first class and I highly recommend it to anyone.
Yokosia, thanks again :)







11 komentarzy:

  1. Kolorek absolutnie mój!! Piękny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. faktycznie swietny.. gdzie mozne pojsc i go obadac?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bladego pojęcia nie mam :) Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej firmie i nie widziałam u siebie. Ale jak go znajdę to dam Ci znać. Zajrzyj do nich na stronę. Tam na pewno znajdziesz jakieś informacje.

      Usuń
  3. bardzo ładny odcien!- taki ciepły, jasny róz... idealny dla blondynek i jasnych szatynek:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam Cię kochana! :) Super notka,fajnie się czyta!:)

    Na moim blogu pojawił się post o DOMOWYCH SPOSOBACH na zniszczone włoski ;)
    Zachęcam do przejrzenia oraz skomentowania co sądzisz;)

    http://yourtrueselff.blogspot.com/ Buziaki :**!

    OdpowiedzUsuń
  5. przepiekny :P na szczescie nie mam dostepu;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można wspomóc koleżankę wiedzą ;)

      Usuń
    2. Hmmm no wiesz Catrice to nie MAC i nie bede cie oszukiwac ale, calkiem dobrze sie utrzymuje:) mi nie wchodzi w zmarszczki ale nakladam na carmex:) wiec pewnie dlatego

      Usuń
  6. nie widziałam nigdzie tego różu..

    OdpowiedzUsuń